Czyli śmietnik nasz powszedni
Ogólnie przyjęte jest, że bigos gotuje się na raty, przez dzień, dwa, trzy - jak kto lubi i ma cierpliwość - a przede wszystkim chyba o czas tu chodzi - ja osobiście nie mam go za wiele, cierpliwości też brak !
Radzio - główny degustator w naszym domu stwierdził, że nigdy nie jadł bigosu, który tego samego dnia co jest gotowany miał taki smak .... mowa oczywiście o naszym, dlatego właśnie jednego dnia bigosie. Nie mam pojęcia co sprawia, że za każdym razem gdy go robię, zaraz po ugotowaniu staje się aromatyczny, wszystkie smaki przechodzą się nawzajem, rozpływa się w ustach i same ach i och ... ( o rany, ale skromna jestem :) ).